Ojciec i szef kuchni - Dariusz Barański w wywiadzie dla Vorwerk!

Zapraszamy na wywiad z ojcem i szefem kuchni Dariuszem Barańskim z Restauracji Warszawska i Szóstka

Szef kuchni restauracji Warszawska i Szóstka – wyjątkowych adresów na gastronomicznej mapie Polski - oraz ojciec dwójki dzieci. Wybitny rzemieślnik, który czujnym okiem, każdego dnia dogląda manufaktury produktów serwowanych w pięciogwiazdkowym Hotelu Warszawa. Skromny, skupiony na swojej pracy, rzadko bywa w domu, ale jeszcze rzadziej pojawia się w mediach, dlatego niezwykle nam miło, że z okazji Dnia Ojca zgodził się opowiedzieć nie tylko o kuchni,  
ale o relacjach ze swoimi dziećmi. Zapraszamy na wywiad z szefem kuchni Dariuszem Barańskim!

Czy jest Pan przewodnikiem po smakach dla swoich dzieci? Jak się Pan odnajduje w tej roli?  
Jaka jest ich ulubiona potrawa?   

Nie męczę dzieci ciężkimi smakami i presją na to, że muszą się czegoś uczyć, czegoś spróbować. To się rozwija naturalnie – wcześniej moja, obecnie ośmioletnia, córka nie przepadała za warzywami, teraz je uwielbia. Syn, pięciolatek, jest mocno jajeczny i kocha wszystkie potrawy z jajek. Moje dzieci są teraz na etapie japanese pancakes i codziennie proszą, żeby je robić na śniadanie w wersji na słodko. Obecnie akurat przerabiamy dodatki w postaci wszystkich sezonowych owoców jagodowych. Do tego cukier puder i oni są super szczęśliwi! 

Często gotujecie razem? 

Nieczęsto bywam w domu, więc taka możliwość nadarza się rzadko. Pandemia była takim momentem, kiedy mogłem różne sprawy przemyśleć i spędzać z nimi więcej czasu. Był to między innymi czas spędzony w domowej kuchni i to była wielka przyjemność gotować z nimi. Ostatnio na przykład mieliśmy Dzień Dziecka na naszym osiedlu i córka pomagała mi robić słodycze na wspólny poczęstunek. Dzieciakom wszystko się bardzo podobało. Byłem z niej mega dumny. Oczywiście za ten dzień pracy trzeba było jej zapłacić „pensję”. Dostała jakiś grosik i widziałem, jakie znaczenie miało dla niej to wszystko.  

Czy dzieciaki są zainteresowane Pana pracą - jak wygląda Pana dzień w pracy, co tam się dzieje  
na tej wielkiej kuchni?  

Dzieci od czasu do czasu spędzają ze mną w kuchni cały dzień. Także są tutaj zorientowane. Są wielkimi fanami słodkości i jak przychodzą, to większość dnia spędzają na cukierni, bo tam zawsze mogą spróbować coś od Lesi i Krystiana, naszych cukierników. I na pewno żadna wizyta w Hotelu Warszawa nie może się obyć bez lodów! [red. Jeśli też kochacie lody - sprawdźcie przepisy na lody na platformie Cookidoo®].

Czy zatem pytane, kim będą w przyszłości - odpowiadają, że szefem, czy szefową kuchni?  

Na razie są jeszcze mali. Mają inne zainteresowania. Choć nigdy nie wiadomo, jak to się w przyszłości ułoży. Ale ja rękami i nogami będę ich bronił przed tym, żeby nie zostali nimi – to praca na wielu poziomach, wolałbym, żeby zajmowali się czymś prostszym, na co nie będą musieli poświęcać każdego dnia tak wiele czasu.  

Są w gastronomii takie wartości, obszary, które przemyca Pan do wychowania dzieci? 

Na pewno jest to etyka. Kolejną rzeczą jest powtarzalność i systematyka – to podstawa dobrej kuchni. Tę samą zasadę można zastosować, kiedy córka ma przeczytać lekturę – lepiej niech czyta codziennie 20 stron niż w jeden dzień 200. Ta systematyka na pewno jej się przyda w życiu.  Kolejna rzecz, to gra zespołowa - „one team – one dream - tak też jest w domu. Dzieci również, tak jak ja kiedyś, uprawiają sport i już pojawia się w ich życiu ten element rywalizacji. Mam nadzieję jednak, że i w tej sytuacji będą z gry zespołowej czerpały dużą przyjemność.  

Szef kuchni, ojciec, głowa rodziny – w której kolejności priorytety są poukładane w Pana życiu  
i jak udaje się Panu połączyć te dwa światy? 

Ja od 17 do 40 roku życia pracowałem bardzo ciężko, po 15-18 godzin na dobę i nie raz miałem takie poczucie, że coś mi ucieka, nie widziałem rozwoju moich dzieci, miałem wyrzuty sumienia. Wiem, że już dużo rzeczy się nie wróci, że one są teraz na kolejnym etapie, po nim przyjdzie następny. Mam teraz w kuchni super ekipę, którą budowałem latami. Kiedy wiem, że mogę wyjść z pracy wcześniej lub przyjść do niej później – korzystam z tego. Po prostu staram się czerpać z czasu z dziećmi jak najwięcej przyjemności. I na szczęście nie jestem już w żadnym wyścigu – niech młodzi się ścigają – mnie przychodzenie do pracy sprawia ogromną frajdę, pracuję z fajnymi ludźmi, dla fajnej, rodzinnej firmy, to jest dla mnie przyjemność. To nie jest dla mnie kierat ani presja – ją mogą mieć lekarze nSORze, nie szefowie kuchni. Cieszę się z tego co mam, a moje dzieci mają szczęśliwego ojca.   

Od ponad 130 lat oferujemy nowoczesne, innowacyjne i niezwykle trwałe produkty, z których skorzystały już miliony rodzin.